
ZMIANA KARIERY
Kiedy to, co zbudowałeś, przestało pasować.
Na papierze wszystko się zgadza. Stanowisko, zarobki, doświadczenie, którego nikt Ci nie odbierze. Z zewnątrz wygląda to jak sukces - i obiektywnie nim jest.
Tylko że gdzieś po drodze przestałeś w to wierzyć.
Odczuwasz to jako kryzys, ale w rzeczywistości jest to po prostu ważna informacja.
To nie musi być kryzys wieku średniego
Ludzie trafiają do mnie ze zmianą kariery zwykle w jednej z trzech sytuacji.
Coś przestało działać.
Zaprojektowałeś tę ścieżkę dawno temu - może nawet nie do końca sam, może trochę za Ciebie zdecydowała rodzina, rynek albo pierwsza dobra oferta. Projekt działał. Aż przestał. Nic dramatycznego się nie wydarzyło, po prostu przestałeś być tym człowiekiem, dla którego ten plan był dobry.
Zasady gry się zmieniły.
Jesteś dobry w tym, co robisz, i Twoje kompetencje są dokładnie takie same jak dwa lata temu. Zmieniło się otoczenie: weszło AI, znikł rynek, przyszła restrukturyzacja. Decyzja o Twojej przyszłości zapadnie tak czy inaczej - chodzi tylko o to, czy podejmiesz ją Ty, czy ktoś w dziale, o którym dowiesz się w piątek po południu.
Decyzja już zapadła, brakuje planu.
Masz w głowie trzy scenariusze i żadnego nie umiesz ocenić trzeźwo, bo wszystkie oceniasz zmęczony, wieczorem, po dniu w robocie, z której chcesz odejść. Krążysz między nimi od pół roku. Każdy wygląda dobrze w poniedziałek i beznadziejnie w czwartek.
Kariera trwa czterdzieści lat. Przy takim dystansie moment, w którym pierwotny plan przestaje pasować, jest wpisany w harmonogram.
Co znajdziesz w interneciE?
Wpisz „zmiana kariery po 40" i dostaniesz to samo w piętnastu wariantach: nigdy nie jest za późno, wyjdź ze strefy komfortu, podążaj za pasją, odkryj swoje mocne strony.
Spróbuj to zastosować...
Podążaj za pasją. Dobrze, tylko którą? Zwykle są trzy: jedna nie zarabia, druga zarabia po pięciu latach, a trzecia przestaje być pasją dokładnie w momencie, w którym zaczynasz z niej żyć. Osoby, którym udało się zbudować karierę na pasji, prawie zawsze zaczynały od czegoś innego i doszły do niej okrężną drogą, którą potem opisały jako prostą.
Nigdy nie jest za późno. To zdanie ma Cię pocieszyć i czasem faktycznie pociesza. Nie odpowiada natomiast na pytanie, czy stać Cię na osiem miesięcy niższych przychodów przy racie kredytu, którą znasz co do złotówki.
Wyjdź ze strefy komfortu. Brzmi odważnie, dopóki nie zauważysz, że mówi to ktoś, kto ryzykuje Twoimi pieniędzmi. Zmiana kariery po czterdziestce wymaga przede wszystkim policzenia. Zasobów, ryzyka, czasu, który realnie masz. Odwagi też, ale odwaga bez arkusza kalkulacyjnego kończy się zwykle powrotem do poprzedniej branży po roku, na gorszych warunkach.
Zrobiłem to KILKA razy
Jestem radcą prawnym, który po kilku latach zrozumiał, że nie chce być prawnikiem. Poszedłem do UBS. Potem założyłem firmę cateringową Love Catering i sprzedałem ją. Kiedy spółka gamingowa Moonlit SA stała na krawędzi upadłości, wszedłem do niej i dałem jej jeszcze jedną szansę. Dziś prowadzę własne projekty, doradzam firmom i pracuję jako coach.
Za każdym razem powtarzał się ten sam schemat. Najpierw kilka miesięcy, w których wszystko już wiedziałem i jeszcze nic nie zrobiłem - i to była zawsze najgorsza część, gorsza niż sama zmiana. Potem decyzja, zwykle kosztowniejsza, niż zakładałem. Potem pierwsze trzy miesiące bez struktury dnia, które robią z człowiekiem rzeczy, o których nikt nie uprzedza.
Wiem, jak wygląda arkusz z poduszką finansową na przebranżowienie i ile miesięcy trzeba do niego doliczyć. Wiem, jak rozmawiać z pracodawcą o odejściu, żeby za trzy lata móc do niego zadzwonić. Wiem też, jak brzmi w środku zdanie „a co jeśli to była pomyłka" o czwartej nad ranem w drugim miesiącu.
Jak wygląda praca ze mną
W praktyce proces ma trzy etapy.
Audyt - z czym w ogóle wchodzisz
Zanim odpowiemy na pytanie „co dalej", zbieramy w jednym miejscu to, czym dysponujesz: zdolności, kompetencje, doświadczenie, kontakty, pieniądze, czas, zobowiązania. Brzmi banalnie, ale prawie nikt tego nie ma spisane - a każda decyzja podjęta bez tego jest zgadywaniem w przebraniu strategii.
Przy okazji wychodzi zwykle druga rzecz, ważniejsza: które elementy Twojej obecnej pracy dają Ci energię, a które ją zabierają. To pytanie operacyjne, bo za pięć lat i tak będziesz robił jedno albo drugie, więc lepiej wiedzieć które.
Najczęstsze odkrycie na tym etapie: masz znacznie więcej zasobów, niż zakładałeś. Po prostu leżały w czterech różnych szufladach.
Kierunek - dwa albo trzy, policzone
Nie szukamy powołania, bo powołanie to kiepska kategoria do podejmowania decyzji finansowych. Budujemy dwa–trzy realne scenariusze i każdy sprawdzamy tak samo: co musiałoby być prawdą, żeby zadziałał, ile kosztuje wejście, ile trwa dojście do rentowności i jak przetestować go małym kosztem, nie rzucając pracy.
Scenariusz, którego nie da się przetestować bez skoku w ciemno, zwykle wraca do poprawki.
Wdrożenie - od decyzji do wykonanego ruchu
Tu leży cała różnica między procesem, który coś zmienił, a procesem, który był miłą rozmową. Harmonogram, kolejność kroków, rozmowa z pracodawcą, poduszka finansowa, formalności. I regularne spotkania, na których sprawdzamy, co się faktycznie wydarzyło od ostatniego razu.
Między „wiem, co zrobić" a „zrobiłem" leży u większości ludzi kilka miesięcy i całkiem imponująca kolekcja sensownie brzmiących powodów. Moją rolą jest to zauważać na głos.
Twój mózg przez lata napisał sobie software: schematy, przekonania, automatyczne reakcje. Działały bardzo długo, dlatego trudno je teraz zobaczyć samemu - patrzysz na nie tymi samymi schematami. Moją robotą jest stworzyć warunki, w których zaczynasz widzieć jaśniej, i dopilnować, żeby ten wgląd zamienił się w ruch.
Idę obok, nie z przodu. Planu na Ciebie nie mam i nie będę miał.
Z czym wychodzisz
Spisaną mapą tego, czym dysponujesz - kompetencje, doświadczenie, kontakty, pieniądze, czas, zobowiązania. Jeden dokument zamiast czterech szuflad. Większość osób odkrywa przy tym, że ma więcej, niż zakładała.
Harmonogramem z datami - pierwsze kroki już za Tobą.
Plan jest jednak łatwiejszą połową. Trudniejsza polega na tym, żeby zostać człowiekiem, który ten plan wykona w czwartym miesiącu, kiedy nikt już nie patrzy i nikt nie pyta. Nad tym pracujemy przez cały czas i stąd biorą się rzeczy, których w dokumencie nie widać.
Nową odpowiedzią na pytanie „czym się zajmujesz". Powiedzianą bez tłumaczenia się z tego, co było wcześniej. Banalny test, a zaskakująco dobrze pokazuje, czy zmiana faktycznie się dokonała.
Zgodą na własną decyzję. Sporo osób traktuje zmianę kierunku jako przyznanie, że poprzednie piętnaście lat poszło w błoto. Kiedy tamten okres staje się etapem, a nie pomyłką, decyzja przestaje kosztować tyle, ile kosztowała na początku.
Rozpoznaniem momentu, w którym się wycofujesz. Każdy ma swój wzór odpuszczania: nagle pojawiającą się pilniejszą sprawę, dwunastą rewizję planu, wracające „może jeszcze rok". Zaczynasz go widzieć, zanim zadziała.
Odpowiedzią na spadek energii. Przyjdzie, zwykle w okolicach trzeciego miesiąca, i wtedy różnicę robi to, czy masz na to coś przygotowanego.
Jasnością co do tego, czego nie wybierasz i dlaczego. Wynik, który mało kto docenia, a zdejmuje z głowy pytania wracające latami.
KIEDY ODSYŁAM GDZIE INDZIEJ
Zdarza się to na pierwszej rozmowie kilka razy w roku, więc wolę powiedzieć o tym od razu.
Jeśli szukasz kogoś, kto powie Ci, co masz zrobić, lepszy będzie mentor z Twojej branży albo doradca zawodowy. Ja pracuję pytaniami i decyzja zostaje po Twojej stronie. Dla części osób jest to dokładnie to, czego potrzebowały. Dla części - irytujące.
Jeśli potrzebujesz CV, LinkedIna i wiedzy o tym, gdzie teraz zatrudniają, to robota dla doradcy zawodowego. Dobra, konkretna usługa, tylko inna niż moja i często warto zrobić obie, w tej kolejności.
Jeśli jesteś w epizodzie depresyjnym albo w ostrym kryzysie, pierwszym krokiem jest psychoterapeuta lub psychiatra. Sam byłem po tej stronie i wiem, jak wygląda planowanie przyszłości z tego miejsca. Coaching zakłada, że masz zasoby, żeby działać - kiedy ich chwilowo brakuje, trzeba je najpierw odbudować, a to inna robota niż moja. Powiem Ci to wprost i wskażę, gdzie szukać.
Jeśli przez najbliższe miesiące nie masz przestrzeni na regularne spotkania, zacznijmy wtedy, kiedy będziesz ją miał. Proces w kratkę nie działa.
Praktycznie
Gdzie: Kraków (ul. Kazimierza Siemaszki 62/4) lub online. Sporo klientów pracuje ze mną zdalnie z całej Polski i z zagranicy.
Ile trwa: przy zmianie kariery zwykle 8-12 sesji rozłożonych na 3-6 miesięcy, spotkania co 1-2 tygodnie. Zakres i długość ustalamy w kontrakcie na początku.
Ile kosztuje: 300 zł brutto (VAT 23%) za sesję. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna.
Język: polski lub angielski.